Hm... kończę z moim eksperymentem.... może nie takich rezultatów się spodziewałam, ale jest dobrze. Nie robię tego z braku silnej woli, doszłam po prostu do wniosku, że życie jest za krótkie, za kruche, za nudne, za dziwne, za bardzo nieprzewidywalne, żeby marnować życie na puste eksperymenty. Próbowałam udawać coś, nawet sama nie wiem co... Nie byłam sobą, czas na zmienę, cukier to pozytywny element tego popapranego życia... :P
Nie zlikwiduję tego bloga, niech sobie wisi w sieci, będę co jakiś czas podsyłać odnośniki do mojego 1 bloga :)
To tyle... Na razie!!!! :) Właściwie to już nie będę już pisać, powiem tylko tyle: ograniczę spożycie cukru do minimum :D
wtorek, 15 stycznia 2013
sobota, 12 stycznia 2013
12.01.13
Hej, muszę się przyznać, że zjadłam dzisiaj po 1 cukierku Twix, Mars i Snickers, ale jestem już tak padnięta, że nie mogę prawie funkcjonować, a że tata położył mi je na biurko, to już nie mogłam się oprzeć.... :/ Normalnie to wypiłabym jakieś pyszne cappucino albo dobrą kawę, ale że nie mogę, bo w cappucino jest cukier, a kawy bez cukru nie piję, to jakąś dawkę musiałam mojemu organizmowi dostarczyć, by posłusznie zajął się tymi zadaniami z polskiego, angielskiego, czy fizyki. Mam nadzieję, że więcej nie będę musiała spowiadać się Wam z takich smutnych faktów.... :( ale nic na to nie poradzę, że musiałam....
niedziela, 6 stycznia 2013
06.01.13
Hej, nie pisałam 4 dni, ale to nie znaczy, że się poddałam, przyznam nie jest łatwo, ale ja się nie poddam :) choć ptasie mleczko stojące na mikrofalówce kusi mnie nie zmiernie ;P
Muszę się jednak przynać, że w piątek miałam chwilę słabości i zjadłam miseczkę płatków kukurydzianych... :/ ale tak poza tym, to jest jak najlepiej, nic słodkiego :D ogromny sukces, jestem z siebie dumna :)
Muszę się jednak przynać, że w piątek miałam chwilę słabości i zjadłam miseczkę płatków kukurydzianych... :/ ale tak poza tym, to jest jak najlepiej, nic słodkiego :D ogromny sukces, jestem z siebie dumna :)
środa, 2 stycznia 2013
02.01.13
Hej, jak na razie idzie dobrze, trzymam się planu, pomijając ten dzisiajszy obiad, ale to była sytuacja ekstremalna, która się zdarza raz na milion razy (patrz przypis ** pod regulaminem, znajdującym się w pierwszym poście). Zobaczymy, jak dalej pójdzie, trzymajcie za mnie kciuki :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)